
Zbieram słowa i zdania. Jak znaczki, kolekcjonuję je. Mam taki folder w komputerze: Inspiracje słowami. Jestem więc kolekcjonerką słów.
Słowa potrafią być ostre jak krawędzie ostryg albo miękkie jak włosy niemowlaka. Niektóre swoim brzmieniem oddają wrażenia zmysłowe. Mówimy “trzask” i już w tym słowie można usłyszeć suchą skargę pękającej gałęzi. “Rozmemłany” przecieka między wargami, rozlewa się na języku i spowalnia nas, rozmemłuje pod koniec wypowiadania go.
Poszukuję słów, które wyrażą daną myśl lepiej niż inne. Ułożone w zdania będą automatycznie budować obraz połączony z emocjonalnymi doznaniami. Niektóre łatwiej uruchamiają “czucio-myślenie”. Poszerzają zdolność widzenia. Budują niecodzienne połączenia. W tej książce, co na zdjęciu, zachwyciły mnie takie: “W miarę jak dorastał, zdawało się, surowość świata zewnętrznego jedynie rosła”. Albo takie, o wyspie: “Lecz z jakiegoś powodu na jej nagich brzegach ludzie od niepamiętnych czasów próbowali uprawiać nadzieję”.
Kolekcjonerka słów uprawiająca nadzieję.
Słowami można się bawić. Zestawiać je nieoczekiwanie, dzielić, łączyć, wydobywać. Niedawno u znajomego przeczytałam: “Kto bogatemu zabroni” albo “Kto Boga temu zabroni?”. Jakże inne tych słów odczytanie! Słowami można poszukiwać bliskości lub ostrych pęknięć, bezlitośnie ujawniających osobność.
W gabinecie wypatrujemy zagubionych słów, które dawno temu nie mogły być poczute i pomyślane. Robimy przestrzeń – w ciele, w umyśle – aby mogły powstać i się urodzić. Mogą dojrzewać w ciszy, między dwojgiem ludzi, którzy jeszcze nie rozumieją, ale gdzieś intuicyjne czują, że są. Czasem znaczenie, zanim może być poczute, pojawi się w snach, jako zapowiedź tego, do czego za chwilę będzie się gotowym.
Niektóre słowa są ważniejsze niż inne. Zatrzymują i oddają sens przeżycia. Pokazują co przed sobą samym ukrywamy. Ileż uważności potrzeba, by jedne od drugich oddzielić. Dać cierpliwość słowom. Czasem muszą się wylać, jak z pękniętej tamy, zbyt długo trzymane. Niekiedy same słowa stają się tamą, murem obronnym przed bliskością stawianym, którego głową nie przebijesz. A czuciem dopuścisz?
Człowiek jest opowieścią. Wiesław Myśliwski pisał, że „W środku jesteśmy baśnią”. Potrzebujemy słów, aby tę baśń snuć i aby życie mogło w nas pulsować. Bo słowo, gdy już je znajdziemy, gdy ciałem się stanie, może odbudować nadzieję. Na lekkość, oddech, na znaczenie. Życie znaczone sensem stwarzać.
Na zdjęciu moja wczorajsza radość z zakończenia pisania pracy certyfikacyjnej. Świętuję i się cieszę.
